Informacje

„Król Henricus wyrządził Polakom psikus"

Zdawało się, że po długim i nużącym bezkrólewiu nadchodzą czasy upragnionego spokoju. Aż nagle, po czterech zaledwie miesiącach panowania Henryka Walezego, gruchnęła wieść piorunująca: król uciekł do Francji! Jak do tego doszło? Na początku czerwca 1574 roku dotarła do Henryka wiadomość o śmierci brata, króla Francji. Tron w ojczyźnie był wolny i Henryk postanowił zostać królem po bracie. Nie chcąc zrzec się tronu polskiego ani wdawać w dysputy z polskimi magnatami, skrycie, nocą, wtajemniczywszy w swój plan garstkę dworzan, uciekł z Wawelu, z Krakowa, z Polski. Opuszczających zamek Francuzów spostrzegł kucharz nadworny, Antoni. Natychmiast obudził kuchmistrza Alarnaniego, on zaś czym prędzej pobiegł do kasztelana krakowskiego Jana Tęczyńskiego. Zastukano do komnaty królewskiej. Nikt nie odpowiadał. Wyważono drzwi. Puste łoże było potwierdzeniem informacji kucharza. Nie zwlekając, Tęczyński zebrał kilku ludzi i konno wśród nocy wyruszyli w pościg, Dogonili uciekinierów już na Śląsku. Kasztelan błagał króla o powrót, ale daremnie, Usłyszał tylko zapewnienie, że wróci na pewno, jak tylko załatwi sprawy we Francji, Nie chcąc dalej prowadzić żadnych rozmów, Henryk ruszył w swoją stronę - przez Wiedeń 1 północne Włochy do ojczyzny. Nie zdążył wypełnić jeszcze żadnego zobowiązania, nie poślubił Anny Jagiellonki. Po ucieczce Walezego powiadano, że „król Henricus wyrządził Polakom psikus".

Ciekawe artykuły

Porwanie krola

Porwanie króla

Wczesną jesienią 1771 roku spiskowcy udali się do Warszawy. Okazja do porwania nadarzyła się w ciemny i słotny wieczór 3 listopada, Król wracał karetą z wizyty u chorego wuja. Towarzyszyła mu niewielka eskorta, bo zdawało się, że w Warszawie panuje zupełny spokój. Zagrodziwszy drogę karecie, porywacze stoczyli krótką walkę z dworzanami, a następnie wywlekli drżącego monarchę, poturbowawszy go przy tym dotkliwie. Pobitego, w poszarpanej odzieży, bez jednego buta, wsadzili na konia i trzymając pomiędzy kilkoma jeźdźcami, pognali ulicami Warszawy w kierunku północnym. W miarę oddalania się od centrum miasta orszak stawał się mniejszy. To przestraszeni porywacze, nie wierząc w powodzenie dalszej akcji, czmychali jeden po drugim w boczne uliczki, Wreszcie wiódł króla tylko jeden z konfederatów, najwytrwalszy - Kuźma. Dotarli do wsi Marymont pod Warszawą. Przez całą drogę Stanisław August prowadził rozmowę z porywaczem. Nie błagał...... Czytaj więcej >>

Reklama

apartamenty poznan, najlepszy hosting , pozycjonowanie stron poznań Tłumaczenia angielskiego Toruń, kursy maturalne w Łodzi, ogłoszenia, IT dla administracji publicznej, angielski kraków, Szkoła Policealna Gdańsk, pisanie prac, tłumaczenia angielski